Wąbrzeskie Zakłady Graficzne

Od ołowianych czcionek do nowoczesnego offsetu. Jak historia poligrafii w Wąbrzeźnie ukształtowała naszą firmę?

Spis treści

Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie to miasto sprzed kilku dekad. Jest wczesny, rześki poranek. Przechadzając się ulicami, z oddali słyszysz miarowy, ciężki i rytmiczny stukot potężnych maszyn. Im bliżej podchodzisz, tym bardziej powietrze nasyca się specyficznym, ostrym, ale jakże intrygującym zapachem – to niezapomniana woń farby drukarskiej wymieszana z aromatem maszynowego smaru, rozpuszczalników i stosów świeżego papieru. Jesteśmy w Wąbrzeźnie, trwają lata 70. XX wieku. To właśnie tutaj, w tętniących życiem warsztatach i salach lekcyjnych, młodzi ludzie z pasją chłonęli wiedzę, która dla wielu z nich stała się powołaniem na całe życie.

Dla nas ten obraz to nie jest tylko nostalgiczna pocztówka z przeszłości czy mgliste wspomnienie wyblakłej fotografii. To nasze korzenie. Fundamenty, na których dziś dumnie stoją Wąbrzeskie Zakłady Graficzne. Zanim w naszych halach stanęły ultranowoczesne linie do druku offsetowego i produkcji zaawansowanych opakowań, wszystko zaczęło się od pasji do rzemiosła, którą wszczepiała w młode umysły lokalna szkoła. Zapraszamy w niezwykłą podróż w czasie, podczas której odkryjemy, jak dawne rzemiosło ukształtowało dzisiejszych mistrzów nowoczesnej poligrafii.

Wąbrzeźno jako lokalne centrum edukacji poligraficznej w latach 70.

W dobie PRL-u edukacja zawodowa odgrywała kluczową rolę w rozwoju mniejszych i średnich miast. Wąbrzeźno nie było tu wyjątkiem, a wręcz przeciwnie – stało się ważnym punktem na rzemieślniczej mapie regionu. Ówczesna szkoła drukarska Wąbrzeźno (często funkcjonująca w ramach szerszych struktur szkół zawodowych) była prawdziwą kuźnią talentów.

Dlaczego to takie ważne? Ponieważ historia poligrafii Wąbrzeźno to nie tylko opowieść o maszynach, ale przede wszystkim o ludziach. W tamtych czasach zawód drukarza, zecera czy introligatora cieszył się ogromnym prestiżem. To była profesja wymagająca nie lada precyzji, zmysłu estetycznego oraz doskonałej znajomości skomplikowanych technologii, które nie wybaczały błędów. Młodzi uczniowie, przekraczając progi warsztatów szkolnych, wkraczali w elitarny świat słowa drukowanego. W czasach, gdy informacja drukowana była głównym nośnikiem kultury i wiadomości, lokalne ośrodki edukacyjne musiały sprostać ogromnemu zapotrzebowaniu na wykwalifikowane kadry. Szkoła w Wąbrzeźnie robiła to doskonale, stając się sercem edukacji graficznej w tej części regionu.

Magia dawnego rzemiosła – jak wyglądała nauka zawodu pół wieku temu?

Aby w pełni zrozumieć drogę, jaką przeszliśmy, trzeba uświadomić sobie, jak gigantyczny skok technologiczny dokonał się na przestrzeni ostatnich dekad. Dzisiejsza historia druku w ujęciu lokalnym to fascynujący kontrast między tym, co było, a tym, co jest.

W latach 70. nie było komputerów, programów graficznych, naświetlarek CTP (Computer-to-Plate) ani automatycznych systemów zarządzania kolorem. Nauka zawodu zaczynała się od ciężkiej, fizycznej pracy. Królował druk typograficzny (wypukły). Uczniowie poznawali tajemnice kaszt zecerskich – specjalnych szuflad, z których ręcznie, literka po literce, wyciągali ołowiane czcionki. Aby złożyć jedną stronę gazety lub książki, zecer musiał wykazać się tytaniczną cierpliwością i bezbłędnością, czytając tekst w lustrzanym odbiciu.

Przyszli maszyniści uczyli się obsługi potężnych, żeliwnych maszyn cylindrycznych i tyglowych. Ustawianie docisku, nakładanie farby na wałki przy pomocy specjalnych szpachelek, dbanie o odpowiednie pasowanie – to wszystko opierało się na wyczuciu, słuchu i tzw. „oku drukarza”. Każda matryca była małym dziełem sztuki inżynieryjnej.

Nie można też zapomnieć o końcowym etapie produkcji. To właśnie na szkolnych warsztatach wpajano młodzieży, czym są dobre praktyki introligatorskie. Składanie, bigowanie, szycie drutem czy nićmi, ręczne oprawianie twardych okładek – wszystko to wymagało wprawnych rąk. Uczono tam szacunku do papieru – surowca, który w tamtych czasach był niezwykle cenny i deficytowy. Ten etos pracy, dbałość o każdy, najdrobniejszy szczegół na etapie wykończenia, to cechy, które wryły się w DNA absolwentów na całe życie.

Od szkolnej ławy do Wąbrzeskich Zakładów Graficznych

Uczniowie opuszczający mury wąbrzeskiej szkoły nie trafiali w próżnię. Byli rozchwytywanymi specjalistami, którzy budowali i rozwijali lokalny przemysł poligraficzny. Drukarnia Wąbrzeźno (w różnych swoich historycznych i organizacyjnych odsłonach) opierała się właśnie na ich wiedzy, zaangażowaniu i rzemieślniczym uporze.

To właśnie z tego źródła biją tradycje drukarskie, które z dumą kontynuujemy w Wąbrzeskich Zakładach Graficznych. Wielu z tamtych absolwentów to nasi dawni mistrzowie, ojcowie założyciele naszych obecnych standardów jakości. Niektórzy z nich spędzili przy maszynach całe swoje zawodowe życie, przekazując wiedzę kolejnym pokoleniom – swoim dzieciom, młodszym kolegom.

Dziś nasza firma wygląda zupełnie inaczej niż szkolne warsztaty z lat 70. Specjalizujemy się w najwyższej jakości druku offsetowym, produkujemy zaawansowane, nowoczesne opakowania, które trafiają na półki sklepowe w całej Europie. Dysponujemy parkiem maszynowym, o którym uczniowie sprzed pięćdziesięciu lat mogli czytać jedynie w powieściach science-fiction. Procesy są skomputeryzowane, szybkie i niezwykle precyzyjne.

A jednak, gdy spojrzymy głębiej, fundament pozostał ten sam. Nowoczesne systemy kontroli jakości nie zastąpią w pełni czujnego oka doświadczonego drukarza. Zaawansowane linie sklejające opakowania wciąż opierają się na zasadach, których dawniej uczono w ramach zgłębiania tajników introligatorstwa. Szacunek do klienta, dbałość o idealne spasowanie kolorów i rzemieślnicza duma z dobrze wykonanego nakładu – to bezpośrednie dziedzictwo tamtej szkoły. Technologia uległa transformacji, ale mentalność mistrzów grafiki pozostała niezmienna.

Nowoczesność zbudowana na solidnych fundamentach

Nie da się oderwać teraźniejszości od przeszłości. Biegłość technologiczna, którą dziś charakteryzują się Wąbrzeskie Zakłady Graficzne, nie wzięła się znikąd. Została wypracowana przez lata doświadczeń, prób, błędów i ciągłego doskonalenia rzemiosła, którego nasiona zasiano w wąbrzeskich salach lekcyjnych w latach 70.

Jesteśmy dumni, że możemy nazywać się spadkobiercami tej niezwykłej historii. Każde wydrukowane przez nas opakowanie, każdy arkusz zjeżdżający z naszych maszyn offsetowych niesie w sobie echo tamtych dni – zapach farby, stukot starych maszyn typograficznych i etos ciężkiej, uczciwej pracy lokalnych rzemieślników. Pamiętając o naszych korzeniach, z tym większą pewnością siebie i innowacyjnością patrzymy w przyszłość branży poligraficznej.

A Ty, jak pamiętasz dawne Wąbrzeźno? (Podziel się historią!)

Czy historia lokalnej poligrafii jest Ci bliska? A może sam uczyłeś się w szkole drukarskiej w Wąbrzeźnie w latach 70., albo pracowali tam Twoi rodzice i dziadkowie? Pamiętasz zapach dawnych warsztatów, nazwiska nauczycieli lub nazwy maszyn, na których stawiało się pierwsze kroki w zawodzie?

Zależy nam na pielęgnowaniu tej wspaniałej historii. Zostaw komentarz poniżej! Podziel się swoimi wspomnieniami, a jeśli w domowych archiwach kryją się stare zdjęcia z dawnych lat – koniecznie daj nam znać. Stwórzmy wspólnie żywe archiwum wąbrzeskiego druku!

Przewijanie do góry